środa, 27 grudnia 2017

Robinson w Bolechowie - Maciej Płaza




Tytuł: Robinson w Bolechowie

Autor: Maciej Płaza

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 384





„Robinson w Bolechowie” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Macieja Płazy. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, więc nie miałam wygórowanych oczekiwań.

W najnowszej powieści autora mamy okazję poznać rodzinną historię, której losy sięgają aż do drugiej wojny światowej. Bogaty mężczyzna, właściciel ziem i pałacu stara się ukryć drogocenne skarby tak by nie dostały się w ręce Niemców. Niestety zostaje zamordowany przez wojska okupujące ziemię polskie, a wszystkie skrywane bogactwa zostają powierzone zwyczajnemu ogrodnikowi, który zajmował się pałacowymi ogrodami.

Głównym bohaterem powieści jest Robert, który zajmuje się malarstwem. Mężczyzna powraca do rodzinnej miejscowości do Bolechowa, by powspominać dawne czasy i tajemnicze historie. Książka ukazuje dwie historie Roberta oraz kamieniarza zamieszkującego Bolechowo.


Powieść łączy w sobie wiele, mamy maleńką wieś w której znajduje się pałac, jest sztuka, malarstwo, powojenne losy rodzin, oraz rozwój Bolechowa w przeciągu wielu lat. Autor w niezwykle plastyczny sposób tworzy opisy, które zachwycają. Powieść przepełniona jest tajemnicami i sekretami, które czytelnik pragnie odkryć po przeczytaniu każdej kolejnej strony. Wiele nawiązań do sztuki wzbogaca historię czyniąc ją jeszcze bardziej interesującą i intrygującą, a co najważniejsze ogromnie klimatyczną i nastrojową.


Oczywiście nie jest to lektura na jeden wieczór, ponieważ styl autora jest wymagający i nie pozwala przebrnąć przez książki bez refleksji i szybko. Niemniej jednak polecam zapoznanie się z twórczością Macieja Płazy, ponieważ „Robinson w Bolechowie” to nietuzinkowa opowieść, która wzbogaci każdego kto ją pozna.








wtorek, 26 grudnia 2017

Ryngraf - Piotr Śliwiński





Tytuł: Ryngraf

Autor: Piotr Śliwiński

Wydawnictwo: Muza

Liczba stron: 640





Powieść „Ryngraf” autorstwa Piotra Śliwińskiego  przedstawia czasy przed upadkiem I Rzeczpospolitej, kiedy podejmowane były ostatnie próby utrzymania państwa polskiego w całości.

Julian Zakrzewski to szlachcic i oficer. Poświęca się dla kraju, narażając życie podczas przekraczania granic Cesarstwa Austriackiego. Stara się znaleźć ludzi, którzy będą walczyć dla kraju.  Pewnego razu, kiedy wyjeżdża po raz kolejny postanawia odwiedzić swojego przyjaciela, który jest kowalem, ale ma za sobą przeszłość w piechocie. Stara się z wszystkich sił namówić go do przyłączenia się do powstańczych walk, które mają nastąpić wkrótce. Na początku dawny przyjaciel odmawia, ale los decyduje za niego i zmusza go do zastąpienia Juliana i walk powstańczych.

Nie ma zbyt wielu powieści historycznych, które nie byłyby romansami, więc z radością przywitałam taką książkę jak „Ryngraf” na swojej półce w domowej biblioteczce. Autor spisał się doskonale i stworzył wyjątkową powieść, która poraża swoim realizmem i dokładnością. Pan Śliwiński używa języka, który jest stylizowany na dawne czasy, ale brak tutaj patosu i sztuczności. Mamy okazję poznać szlachtę i chłopów, nastroje polityczne i społeczne w państwie, ludzi którzy snuli intrygi, ale także planowali walkę o państwo.

Bohaterowie ukazani w powieści nie są idealni, nikt nie jest tutaj biały  albo czarny, każdy popełnia błędy i podejmuje złe decyzje, które odciskają swoje piętno na przyszłości. Pojawiają się postaci historyczne, ale też fikcyjne stworzone przez autora. Z bohaterów bije realizm, prawda i jest to niezwykle mocna strona tej książki.

„Ryngraf” przepełniony jest zdradami i oszustwami, spiskami i knuciem intryg. Niesamowite jest zrozumienie, że tak właśnie wyglądało życie w osiemnastowiecznej Polsce. Tak to wyglądało, państwo nie było idealne, ludzie również tacy nie byli, historia okazała się okrutna i bolesna, a przecież zawsze może się powtórzyć.



„Ryngraf” to dobrze napisana, stworzona z rozmachem i dokładnością, powieść historyczna, opowiadająca o ludziach i ich losach, o państwie i jego rozpadzie o naszych przodkach i decyzjach jakie podejmowali. Jest tutaj walka, zdrada, miłość, rozpacz, emocje i wydarzenia przeplatają się tworząc wyjątkową opowieść. 







Moja siostra Rosa - Justine Larbalestier




Tytuł: Moja siostra Rosa

Autor: Justine Larbalestier

Wydawnictwo: Bukowy Las

Liczba stron: 416





Che był małym dzieckiem, kiedy w jego domu pojawiła się Rosa. Chłopiec uwielbiał swoją młodszą siostrzyczkę, opiekował się z nią, bawił i spędzał cały swój wolny czas. Jak to często bywa rodzice dzieci spełniali się zawodowo i skupiali na pracy, zapominając o swoich pociechach. Za to rodzeństwo rosło i Rosa stawała się coraz dziwniejsza, a zauważał to tylko Che.

Kiedy chłopak miał siedemnaście lat nadal opiekował się siostrą, ale dostrzegał w niej coś dzikiego, niebezpiecznego i złego. Dziewczynka jest bardzo mądra i sprytna, manipuluje ludźmi, ale nie potrafi wyrażać uczuć, wykorzystuje brata i jego dobroć. Che starał się ostrzec rodziców, powiedzieć im że coś złego dzieję się z dziewczyną, ale oni nie słuchali. A dziesięciolatka powoli zaczyna pokazywać swoją prawdziwą twarz, nie rozpieszczonego dziecka, a okrutnej, zimnej i wyrachowanej osoby.

Powieść „moja siostra Rosa” zaintrygowała mnie, gdy tylko zapoznałam się z jej opisem od wydawcy. Po przeczytaniu książki mój entuzjazm odrobinę zmalał, lektura nie okazała się tak przerażająca i trzymająca w napięciu, niemniej jednak pojawiały się momenty, gdy dreszcz przechodził po moim ciele i odczuwałam niepewność o to co wydarzy się za chwilę.


Postać Rose jest przedstawiona bardzo dobrze, dziewczynka sprawia wrażenie słodkiej i niewinnej, a pod tą uroczą maską kryję się mała manipulatorka, która zrobi wszystko by osiągnąć swój cel. Natomiast postać Che nie jest dla mnie kompletna i spójna, z jednej strony poznajmy siedemnastolatka, który ćwiczy boks, jest silny, odpowiedzialny i opiekuńczy, a po chwili widzimy chłopaka, który całkowicie sobie nie radzi, chociaż można to wytłumaczyć brakiem wsparcia ze strony rodziców i całkowitą samotnością.


Akcja toczy się dość wolno, co nie jest plusem powieści, czasami przemyślenia głównego bohatera są nudne i zbyt rozwlekłe, jednak pod koniec fabuła nabiera tempa i nie sposób przerwać czytanie. Coraz więcej wychodzi na jaw, poznajemy prawdziwe oblicze dziewczynki, a samo zakończenie zaskakuje, nie podaje żadnych odpowiedzi i pozostawia czytelnika w niepewności.



Powieść „Moja siostra Rosa” Justine Larbalestier  jest pełna napięcia i skrywanych emocji, wywołuje dreszcze i zmusza do myślenia. Myślę, że ten psychologiczny thriller spodoba się czytelnikom zainteresowanym tematem psychopatów. 






niedziela, 24 grudnia 2017

Julia zaczyna od nowa - Katarzyna Misiołek




Tytuł: Julia zaczyna od nowa

Autor: Katarzyna Misiołek

Wydawnictwo: Muza

Liczba stron: 416





Julia ma dużo na głowie. Los nie oszczędza jej zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym. Praca, większe i mniejsze miłostki, faceci, szalona matka i upierdliwa rodzina. Z tym wszystkim musi zmagać się jedna osoba i radzi sobie dość dobrze, ale przecież nikt nie jest niezniszczalny. Zawsze musi nastąpić moment, gdy powie się dość dla Julii impulsem nakłaniającym do zmiany życia okazuje się jej młody sąsiad.


Najnowsza powieść pani Katarzyny Misiołek opowiada o dojrzałej kobiecie po rozwodzie oraz o innych kobietach z jej rodziny, które zmagają się z codziennym życiem, które podrzuca im kłody pod nogi.  Każda z ukazanych w książce kobiet jest z innego pokolenia, walczy z innymi problemami, ale wszystkie mają w sobie siłę i dostarczają wiele emocji tej historii. Okładka lektury „Julia zaczyna od nowa” zapowiada opowieść bardzo świąteczną i zimową, jednak to mylne wrażenie, bowiem Boże Narodzenie pojawia się, ale tylko w tle i nie stanowi ważnego elementu książki, która skupia się głownie na życiu Julii czyli głównej bohaterki.


Powieść jest napisana w typowym dla autorki stylu, akcja nie spieszy się i nie pędzi go przodu, przeciwnie kroczy dość wolno wprowadzając czytelnika we właściwy nastrój. Historia nie jest wydumana, nie opowiada o ekscytujących, szalonych wydarzeniach, a o codzienności, o życiu które zna każdy z nas. „Julia zaczyna od nowa” to typowa powieść obyczajowa, która rozgrzewa serca swoim ciepłem i rodzinnym klimatem.


Autorka tak prosto a przy tym magicznie opisuje relacje rodzinne, siłę kobiet i to jak ważne jest wsparcie najbliższych. Realizm bije z każdej strony tej książki co powoduje, że czyta się ją jeszcze chętniej. Myślę, że książka sprawi się idealnie na zimowe wieczory oraz świąteczny czas.








sobota, 23 grudnia 2017

Spectrum. Leonidy - Nanna Foss



Tytuł: Spektrum. Leonidy

Autor: Nanna Foss

Wydawnictwo: Driada

Liczba stron: 544






Emi śni, a w snach widzi chłopaka, tym co go wyróżnia są oczy, piękne turkusowe oczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w jej szkole pojawiają się nowi uczniowie bliźniaki Noa i Pi, a jeden z nich wygląda tak jak tajemniczy nieznajomy ze snu. Przypadki chodzą po ludziach, więc na jednej z lekcji uczniowie są zmuszeni do wspólnej pracy i w ten sposób poznają Karla i odnajdują stary kompas, który na ich dłoniach pozostawia dziwny trójkątny znak.  Nastolatki zauważają, że każdy z nich otrzymał jakąś super zdolność, co nie jest prezentem od losu, ponieważ muszą nauczyć się władać mocami, które są nieokiełznane. Młodzi ludzie, którzy tak naprawdę się nie znają, muszą połączyć siły i spróbować dowiedzieć się czym jest kompas, jaką ma moc i co oznaczają znaki na ich dłoniach.

 Nanna Foss to duńska autorka, która stworzyła nową serię dla młodzieży. Leonidy to początek nowej historii, która jest skierowana głównie dla nastoletnich odbiorców. Cała opowieść poznajemy dzięki Emi, która jest główną bohaterką. Akcja toczy się dość wolno i nie przyspiesza, sama książka liczy ponad 500 stron w związku z czym w pewnym momencie lektura zaczyna się nudzić i staje się męcząca pomimo lekkiego pióra autorki.

Jeżeli chodzi o bohaterów powieści to nie poznajemy ich zbyt dobrze. Emi jest piętnastolatką, więc można jej wybaczyć podejmowanie pochopnych decyzji, niemniej jednak jest ona bardzo irytująca, a jej zachowanie często drażniło i sprawiało, że czytanie chciało się po prostu przerwać. Za to pozostali bohaterowie, którzy odgrywali drugie skrzypce i w zasadzie dowiedzieliśmy się o nich bardzo mało, zostali odebrani przeze mnie bardzo pozytywnie. Jest Pi, która wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika, niewidomy Alban, Adriana, która przedstawiona jest jako okropna osoba, ale z łatwością można dostrzec jej ciepłą osobowość.

Sam pomysł na książkę jest bardzo interesujący. Na razie wiemy bardzo mało, więc oczekuję, że kolejne tomy rozjaśnią nam pewne kwestie i jeszcze lepiej poznamy wykreowany przez autorkę świat. Elementy fantastyczne zostały opisane bardzo intrygująco i mam przeczucie, że druga część tej serii okaże się dużo lepsza i bardziej ekscytująca. Leonidy to nie jest najlepsza książka dla młodzieży jaką ostatnio miałam okazję przeczytać, ale z pewnością pozwala czytelnikowi poznać zupełnie nowy, fantastyczny świat.









wtorek, 12 grudnia 2017

List od... Katarzyna Ryrych




Tytuł: List od...

Autor: Katarzyna Ryrych

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal

Liczba stron: 117






Przedświąteczny czas wiążę się z bieganiną po sklepach, poszukiwaniem ostatnich prezentów, porządkami w domu, jest tak dużo do zrobienia, a czasu coraz mniej. Niestety w tym magicznym okresie zapomina się o drugim człowieku, a przecież właśnie to jest istotą Bożego Narodzenia, drugi człowiek, który jest gdzieś obok nas, często niezauważony i zapomniany. Pomóc może każdy, w mniej lub bardziej wyszukany sposób, jednym z nich może być kupno książki pt. Listy od…  autorstwa pani Katarzyny Ryrych. 10 zł ze sprzedaży każdego egzemplarza  zostanie przeznaczone na stworzenie Biblioteki Małego Pacjenta w szpitalach w całym naszym kraju.

A o czym jest sama książka, która zachwyca piękną, zimową okładką?


Dwunastoletni Linus kilka dni przed świętami odkrywa swój prezent świąteczny. Chłopiec nie zastanawia się ani chwili, zabiera swoją deskę snowboardową i jego przygoda kończy się nogą złamaną na same święta. Co gorsza chłopiec prawdopodobnie może spędzić Boże Narodzenie w szpitalnej sali. Nieoczekiwanie Linus otrzymuje list, który można by powiedzieć spadł mu z nieba. Całe życie chłopca zmienia się, kiedy ten otrzymuje misję, musi pomóc Mikołajowi, co więcej Mikołajowi z XXI wieku.

„Listy od…” to niezwykle ciepła opowieść, która z pewnością zachwyci młodszych i starszych czytelników. Autorka w niebanalny sposób, unikając infantylizmu przekazuje najważniejsze wartości, uczy i bawi. Najważniejsza nauka płynąca z tej lektury to, pokazanie jak ważne są relacje z drugim człowiekiem, jak potrzebna jest nam rodzina i bliskość.

Książka spodoba się współczesnym dzieciom, ponieważ bohaterami są ich rówieśnicy żyjący tu i teraz, znający się na nowoczesnej technologii. Nawet Mikołaj nie jest starszym brodatym panem w czerwonym stroju, a motocyklistą z nowoczesnymi poglądami na życie i świat.


Książka Katarzyny Ryrych ma wszystko to co powinna mieć dobra świąteczna opowieść. Mamy tutaj zabawne dialogi, ciekawą fabułę, akcję która nie zwalnia i morał, który jest tutaj najważniejszy. Myślę, że ta świąteczna historia będzie doskonałym prezentem pod choinkę nie tylko dla najmłodszych czytelników.








poniedziałek, 11 grudnia 2017

Wróżka mimo woli - Ewa Zdunek




Tytuł: Wróżka mimo woli

Autor: Ewa Zdunek

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 400






Ewa Zdunek to autorka, której wcześniej nie znałam. Jednak jej najnowsza książka „wróżka mimo woli” zachęciła mnie interesującym tytułem i piękną okładką. Byłam ciekawa czy powieść sprosta moim oczekiwaniom, które były bardzo wysokie.

Emilia to młoda wróżka po wielu przejściach, praca nie sprawia jej już przyjemności, więc postanawia z niej zrezygnować i zająć się rodzinną firmą. Problemy w jej życiu namnażają się kłopoty w życiu prywatnym, rodzinnym, w dodatku jej przyjaciółka wyjeżdża do Australii. 

Niestety „wróżka mimo woli” to książka, która nie przypadła mi do gustu. Sama historia okazała się męcząca i nudna. Spodziewałam się zabawnej, pełnej magii i ciepłych emocji powieści, a otrzymałam dziwną, czasami niezrozumiałą i męczącą. Nie wiem, czy nie zrozumiałam humoru autorki, czy po prostu był on tak słaby i mało śmieszny. Książka miała być śmieszna, ale ostatecznie była jednym wielkim rozczarowaniem, które z każdą przeczytaną stroną rosło.

Fabułę poznajemy nie tylko z perspektywy głównej bohaterki, dzięki czemu dowiadujemy się o losach innych bohaterów, którzy pojawiają się w książce. Język powieści jest bardzo prosty i łatwy w odbiorze, co jest niewątpliwym plusem i dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Bohaterowie powieści są przedstawieni bardzo powierzchownie, trudno poznać ich bliżej. Emilia nie daje się polubić, jej problemy były irytujące tak jak ona. Jej zachowanie wywoływało moje rozdrażnienie i niezadowolenie.

Myślę, że książka „Wróżka mimo woli” może się spodobać, niestety okazało się, że styl i twórczość pani Ewy Zdunek nie jest dla mnie.